Szczupak rusza

Sandacz to dziwak

Nie przeszkadzał mu spory, szczupakowy spławik ani stalówka. Jakiś wyjątkowy łakomczuch. Byłby to fuks, gdybyśmy tych sandaczy nie złowili wtedy aż cztery, 1,5 - 2,5 kilograma. Żadne olbrzymy, a połykały wielkie szczupakowe płócie. Sandacz nie walczy, Dużo idzie jak klocek. Przy spiningowaniu często myślisz, że to zwykły zaczep, dopiero po którejś energicznej próbie uwolnienia twistera zaczep ożywa. Często słyszę takie opowieści. Owszem, też mi się zdarzało że wlokłem zaciętego sandacza aż pod nogi i wyjmowałem bez większych ceregieli ślizgiem. I nie były to sandaczątka. Ale miałem takiego, któremu zbrzydło nagle chodzenie po kiju tam i z powrotem. Szurnął nagle w kierunku zaczepów, a gdy spróbowałem go powstrzymać, rozgiął hak i poszedł sobie. Odprostował mi solidnego mustada. Inny dla odmiany woził mnie w plastikowje łódeczce przez kwadrans, a wcale nie był taki wielki - nieco ponad 3 kilogramy. Dziwna ryba z sandacza jest bez cienia wątpliwości, te określenie do niej pasuje w 100 %.

Designed by Greg Smith Kopiowanie teksótw oraz materiałów zawartych na stronie zabronione!