Szczupak rusza

Stał spokojnie

W dużym zbiorniku wszyscy szukają jej daleko, wsród resztek krzaków, na starym korycie. Szczęśliwcy, którzy mają łódki. Ci z brzegu rzucają jak najdalej. Dziesiątki metrów. W sezonie brzegi Zalewu Zemborzyckiego ostawione są gęsto. Zwykle docieram tam późno, już po ciemku, ale jakoś udaje mi się znaleść miejsce. Ta noc była cicha, jak to w październiku. Nie brało. Dwaj wędkarze spacerowali z podrywką wzdłuż murku w poszukiwaniu żywczyków. Może bardziej z nudów niż z potrzeby, bo mieli pod dostatkiem pospolitych tutaj jazgarzy. Nagle usłyszałem podniecone głosy. Podszedłem. W świetle latarki zobaczyłem stojącego przy dnie sandacza. Leniwie przebierał płetwami pierwsiowymi. Oczy ślniły mu zielonkawo. Nie odpływał. Stał spokojnie w wodzie po kolana, pół metra od betonowego murku, obok zatopionego kamienia. Nad nim dostrzegłem kilka jazgarzy. Nie reagował. Oczywiście taka ryba, na oko półtorakilogramowa, nie mogła pozostać w spokoju. Ktoś przyniósł gruntówkę, podstawił pod nos żywczyka. No weź.

Designed by Greg Smith Kopiowanie teksótw oraz materiałów zawartych na stronie zabronione!